Brutalność Policji coraz większa. Protest pod Komendą Stołeczną Policji 10 czerwca 2020.


1.4k
Subksrybuj nas na Google News

Antyfaszyści i Obywatele RP protestowali przed Komendą Stołeczną Policji. Policja wyciągała z tłumu osoby, które nie chciały być legitymowane. Pawła Kasprzaka i naszą fotoreporterkę oskarżano o naruszenie nietykalności policjanta, posłance KO uniemożliwiono kontrolę interwencji.


Choć z początku protest przebiegał spokojnie, a kilkunastu funkcjonariuszy jedynie upomniało uczestników, by nie blokowali ciągów komunikacyjnych, wkrótce pojawiły się liczne posiłki, a policjanci zaczęli nawoływać uczestników do rozejścia się „ze względu na obowiązujący stan epidemii”.

„Nie ma miejsca na przemoc policyjną!”

Jak pokazują nagrania zdecydowana większość demonstrantów, ok. 60 osób, zakrywała usta i twarz, nie byli także stłoczeni. Mimo to policja użyła wobec nich siły.
„Nie ma miejsca na przemoc policyjną!” – skandowali, gdy uzbrojeni policjanci zaczęli wynosić członków zgromadzenia za nogi, ręce i włosy. „I can’t breathe!” – krzyczał jeden z wynoszonych, nawiązując do zabójstwa czarnego Amerykanina George’a Floyda z rąk funkcjonariuszy, które dało początek fali obywatelskich protestów w USA.

Policja mówiła coś przez megafony, ale zupełnie nie było ich słychać. Po chwili funkcjonariusze zaczęli otaczać nas w kordonie. Zauważyłam, że trzech podeszło do jednego chłopaka, który stał bardziej z boku. Mówili, że chcieli go wylegitymować, ale po chwili się na niego rzucili. Ja się go uchwyciłam, bo nie wiedziałam jakie są ich zamiary” – relacjonuje dla nas Magdalena, jedna z uczestniczek protestu.

Naciskał mi na krtań, nie mogłam oddychać.

„Chwyciłam go za nogę i przytrzymywałam. W tym momencie policjant założył mi na szyję klamrę i w ten sposób chciał mnie odciągnąć. Naciskał mi na krtań, nie mogłam oddychać. Mówił, że mam puścić tego chłopaka, ale nie byłam nawet w stanie odpowiedzieć, byłam jak sparaliżowana. W końcu go puściłam, a oni go wynieśli” – opowiada.

Nieudana interwencja posłanki

Na miejscu zdarzenia pojawiła się posłanka Zielonych (KO) Urszula Zielińska. W ramach interwencji poselskiej domagała się wpuszczenia do radiowozu. „Chcę pojechać z tą panią tam, gdzie jest zabierana, i upewnić się, że jest traktowana zgodnie z prawem” – tłumaczyła funkcjonariuszom.

Policjanci najpierw nie chcieli wypuścić jej z kordonu, następnie ignorowali. W końcu odmówili wpuszczenia jej do do samochodu tłumacząc, że nie mogą odpowiadać za jej zdrowie i życie w razie wypadku. Zielińska chciała wziąć ryzyko na siebie. Mówiła, że zamierza monitorować czynności podejmowane przez policjantów. Mimo to radiowóz z zatrzymaną opuścił miejsce zgromadzenia.

Gdy w środowe popołudnie, 10 czerwca, policja przedstawiała zarzuty aktywistom, przed siedzibą Komendy Stołecznej Policji zgromadziła się spora grupa przedstawicieli opozycji ulicznej. Stanęli przed gmachem z transparentem: Zwolnić aktywistów, ścigać aferzystów?

Tajemnicze zniknięcia plakatów “Ewangelia wg Szumowskiego” z gablot na przystankach autobusowych

Po tym jak plakaty wymierzone w ministra Szumowskiego znalazły się na przystankach, politycy Prawa i Sprawiedliwości oraz prawicowe media oskarżyły Urząd m.st. Warszawy o promowanie mowy nienawiści. Stołeczny ratusz kategorycznie odciął się jednak od akcji plakatowej, żądając wyjaśnień od spółki AMS (należy do koncernu Agora, wydawcy “Wyborczej”),która jest operatorem gablot reklamowych na przystankach. AMS poinformował wtedy miasto, że ktoś włamał się do gablot i składa w tej sprawie doniesienie do prokuratury.

Do zatrzymania aktywistki AMS odnosi się tak: “AMS posiada standardową procedurę postępowania w przypadkach naruszenia prawa własności spółki, w szczególności umieszczania bez wiedzy i zgody AMS plakatów w gablotach reklamowych. W takich sytuacjach usuwamy nielegalne plakaty i zgłaszamy sprawę na policję, powierzając wyjaśnienie naruszenia prawa organom państwa” – pisze Grażyna Gołębiowska, dyrektor ds. marketingu w spółce AMS.

Do zatrzymania aktywistki odniosła się też stołeczna policja. – W tym przypadku czynności prowadzone przez nas dotyczą przestępstwa kradzieży z włamaniem, a nie rozwieszania plakatów. Postępowanie związane jest z zawiadomieniem, które wpłynęło ze strony spółki AMS. Zarówno zatrzymanie, jak i użycie kajdanek odbyło się w oparciu o obowiązujące normy prawne – mówi nadkom. Sylwester Marczak, rzecznik KSP.

We wtorek po południu policja poinformowała o kolejnym zatrzymaniu. To znany aktywista. -Nie wykluczamy kolejnych zatrzymań – czytamy na Twitterze.

Wyprowadzono ją z domu w kajdankach i noc spędziła w areszcie. Policja przeszukała jej mieszkanie, łącznie z piwnicą, w obecności rodziców i nieletniej córki (bez nakazu – na tzw. ,,blachę”) oraz zatrzymała nośniki informacji. Uczestniczyło w tym pięciu funkcjonariuszy.

Zatrzymanej nadal nie postawiono zarzutów, odmówiono jej kontaktu z prawnikiem.


Podoba Ci się ten artykuł? Udostępnij!

1.4k

Jaka jest Twoja reakcja ?

PŁACZĘ PŁACZĘ
0
PŁACZĘ
ALE WPADKA ALE WPADKA
0
ALE WPADKA
ZABAWNE ZABAWNE
0
ZABAWNE
WOW WOW
0
WOW
NIE LUBIĘ NIE LUBIĘ
1
NIE LUBIĘ
HAHA HAHA
0
HAHA
LUBIĘ TO LUBIĘ TO
1
LUBIĘ TO
NIE WIERZĘ NIE WIERZĘ
0
NIE WIERZĘ
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments