fbpx

GARNEK NA ŁEB, czyli absurdy lockdownowych decyzji – komentuje Krzysztof Skiba


Subksrybuj nas na Google News

Rządzą nami ludzie, którzy są przekonani, że wirus rozróżnia spodnie od sera, garnek od maści na pięty, czy laptopy od dresów. Co więcej, oni wierzą w to, że wirus nie myli Hamleta ze szparagami.

Od soboty na Pomorzu władza zamyka galerie handlowe i placówki kulturalne. Zamknięte będzie także województwo mazowieckie i lubuskie. Powodem jest oczywiście walka z wirusem i wzrost zachorowań w naszym regionie. Sklepy meblowe typu Agata Meble czy Ikea, w których oprócz mebli można kupić garnki i miski, będą otwarte, ale sklep z garnkami i miskami w centrum handlowym będzie zamknięty.

Absurdów jest więcej. Otwarte będą oczywiście apteki, sklepy spożywcze i sklepy elektroniczne np. Media Markt. Ale zamknięte mają być sklepy odzieżowe, w których sprzedaje się gacie i marynarki.

Już widzę jak wirus, który nie może zarażać w sklepie ze skarpetkami ustępuje i wynosi się z Pomorza. A być może i z Polski! Na wieść o tym, że garnek i patelnie można kupić tylko w Ikei, a w galerii handlowej już nie, mutacje wirusów łkają w mankiety i zmywają się jak niepyszne.

Czas pokazał, że większość tych zakazów, to czysty idiotyzm. Wirus nie rozróżnia piekarni od sklepu z ręcznikami. Nie rozróżnia sztuki Wyspiańskiego od tramwaju. Wirus przenoszony jest przez ludzi, tak samo w autobusie jak w restauracji. Tak samo w sklepie z meblami jak w klubie fitness.

Jedynym sposobem na walkę z wirusem jest trzymanie dystansu we wszystkich miejscach i nakazowe ograniczanie ilości klientów np. do kilku osób w sklepie w zależności od powierzchni czy do 50 proc widowni w teatrach i domach kultury.

Jedyny zakaz jaki powinien nadal obowiązywać, to zakaz imprez masowych. I tu mówię niestety o mojej branży, czyli branży koncertowej, bo trudno na koncercie zachować dystans.

Zamykanie wszystkich galerii handlowych, restauracji i punktów gastronomicznych, a tym samym wykańczanie handlu i gastronomii, było wielkim błędem. O ile rozumiem, że takie błędy można było popełnić na początku pandemii (przypomnę, że zamykano lasy i parki przy 50 osobach zarażonych dziennie, a otwierano przy 2 tysiącach zarażonych na dobę), to dalsze brnięcie w te idiotyzmy, uważam już nawet nie za głupotę, ale za katastrofę narodową.

Nie to jaki sklep zamkniemy jest ważne, ale trzymanie dystansu jest podstawą ochrony zdrowia, plus środki zabezpieczające czyli gumowe rękawiczki i maski. Od tego, że zamkniemy sklep z krawatami w galerii handlowej wirus nie zniknie. Liczba zarażonych się nie zmniejszy, bo sklep z garnkami będzie zamknięty. Unikanie tłumów i ścisku jest ważne. Zarazić można się przecież, także w kolejce po bułki czy w aptece, gdy mocno nerwowy klient napiera ci na plecy.

Pamiętam jak latem rządowa TVP i Jacek Kurski urządzali koncerty disco polo. Innych obowiązywały zakazy. Władzy nie, bo kto władzy zabroni. Żartowaliśmy wówczas, że wirus nie pojawia się na imprezach TVP, bo boi się zatrucia.

Politycy wykorzystywali pandemię do swoich celów i rozgrywek. Manipulowali danymi i gdy Duda kandydował na prezydenta wirus był w odwrocie, a gdy protesty Strajku Kobiet wylały się na ulice, to wirus nagle zaczął atakować.

Oprócz manipulacji warto przypomnieć też brak konsekwencji. Mandarynów władzy i kościelnych elit przepisy nie dotyczyły. Gastronomię i sklepy zamknięto, ale na imprezach u Rydzyka politycy bywali tłumnie. Wstęp na cmentarze w Święto Zmarłych był zabroniony, ale pana Prezesa to nie dotyczyło. Wszyscy mieli nakaz chodzenia w maskach, ale Jarosław i jego świta pod schodkami smoleńskimi paradowali bez nich.

Przy takim pijanym zarządzaniu padnie gospodarka, a z pandemii wyjdziemy może za dziesięć lat. Od początku pandemii powinny być otwarte wszystkie sklepy, restauracje i placówki kultury oprócz dyskotek i sal koncertowych.

Większa dyscyplina powinna być utrzymana w trzymaniu dystansu. Tak samo zarazić można się w restauracji jak i w autobusie. Przydałoby się też mniej manipulacji i kłamstw w mediach rządowych, ale rozumiem, że to wrodzony nawyk i bez tego PiS nie utrzymałby władzy przez tydzień.

To ogłaszanie zakazów z dnia na dzień. Nie liczenie się z konsekwencjami własnych decyzji (wstrzymanie operacji planowych w szpitalach). Idiotyczne eksperymenty na żywym organizmie społecznym (zamykanie lasów) plus robienie lewych interesów, takich jak afery z respiratorami, handel maseczkami bez atestu, trzykrotne przepłacanie za testy na wirusa (bo handluje nimi spółka waszych ludzi), te wszystkie posunięcia, kłamstwa i krętactwa baronów i książątek z PiS, doprowadziły do dramatycznej i beznadziejnej sytuacji w jakiej jest Polska.

Zamiast zamykać sklepy z garnkami w galeriach handlowych i takimi decyzjami walczyć z wirusem, powinniście wsadzić sobie GARNEK NA ŁEB. Byłoby to bardziej racjonalne.

Wniosek: rządzi nami banda dyletantów przekonanych, że są geniuszami. Omotana przez mściwego psychola z Żoliborza, armię Osrajtków i Szumowin, psychopatę Zerro, czarodzieja z TVP, cwaniaka z Torunia i bankstera Pinokia.

W podręcznikach historii, będą o was pisać jak o kabarecie dziadersów, który dzięki kłamstwu smoleńskiemu i rosyjskim podsłuchom u Sowy, dorwał się do korytka i zainfekował trucizną nienawiści ten piękny, słowiański lud, co to, “skórkę chleba podnosi z ziemi przez uszanowanie”.

PS. Nie jestem właścicielem żadnej knajpy czy sklepu w galerii handlowej. ?

KRZYSZTOF SKIBA


Podoba Ci się ten artykuł? Udostępnij!

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments