fbpx

Homoseksualne romanse Kaczyńskiego? Znany dziennikarz stawia mocną tezę


1 comment, 27
Subksrybuj nas na Google News

Lider dobrej zmiany jest prawdopodobnie rekordzistą Polski w liczbie osób, które zarzucają mu, iż ukrywa własną orientację seksualną. Oskarżenia, że Kaczyński to gej, pojawiają się co najmniej od początku lat 90-tych. Prekursorami byli Jerzy Nasierowski i Lech Wałęsa. Trudno będzie wyliczyć wszystkich atakujących prezesa na tej płaszczyźnie w późniejszym czasie, nawiązań było od metra. Temat znowu odżył za sprawą Jana Pińskiego, który sugeruje, iż Kaczyński może być szantażowany kompromitującymi materiałami dotyczącymi życia seksualnego!

“Mąż Kaczyńskiego”

Piński to dziennikarz z pokaźnym CV i rozpoznawalnym nazwiskiem. Piastował stanowisko redaktora naczelnego wielu tytułów prasowych, zarządzał też redakcją “Wiadomości”, gdy były jeszcze programem informacyjnym. Ze względu na jego dorobek, nie powinno się traktować lekceważąco wiedzy, którą się podzielił. Sprawa dotyczy najważniejszej osoby w państwie, posiadającej władzę jakiej nie miał nawet Bolesław Bierut. Warto przyjrzeć się wszystkim źródłom, które rozpowszechniały w sferze medialnej informacje o ukrywaniu orientacji “naczelnika z Żoliborza”. Jest ich nadspodziewanie dużo i dotyczą ludzi wychodzących się z różnych grup społecznych, często niemających ze sobą nic wspólnego.

Wszystko zaczęło się od artykułu “Mąż Kaczyńskiego” autorstwa Jerzego Nasierowskiego w “Tygodniku Nie”. Nasierowski to wyjątkowo barwna postać, mająca celebryckie korzenie jeszcze w czasach gomułkowskich. Był wtedy rozpoznawalnym aktorem i jednocześnie włamywaczem, okradającym mieszkania bogatych znajomych. Zarabiał na tym pokaźne pieniądze, dodatkowo towarzyszyło mu duże szczęście. Przez kilka lat nikt nie podejrzewał go o jakąkolwiek działalność przestępczą. Wszystko zmieniło się po jednym z napadów, w którym zginęła przypadkowa kobieta. Nasierowski nie brał w nim udziału, ale był tam jego ówczesny kochanek, Andrzej Rukuszewicz. Po dokonaniu zbrodni o wszystkim dokładnie mu odpowiedział. Milicja wszczęła śledztwo, oskarżając całkowicie niewinnych ludzi. Sprawa w stylu Tomasza Komendy, tylko w latach 70-tych ubiegłego wieku. Nasierowski nie mógł się pogodzić z tym, że przypadkowe osoby czeka długie więzienie i zgłosił się na komisariat, wyjawiając prawdę. Przy okazji obciążył samego siebie, mówiąc o wcześniejszych napadach. Na pewno zdawał sobie sprawę, że czeka go długie więzienie, ale zasądzone 25 lat to ekstremalnie wysoki wyrok, biorąc pod uwagę, iż nawet nie był na miejscu zbrodni. Wyszedł na wolność w stanie wojennym i utrzymywał się z pisarstwa.

Nasierowski przypomniał o sobie w 1993 roku. Wspomniany artykuł “Mąż Kaczyńskiego” wywołał kolejny skandal. Tekst to brutalny outing dotyczący Pawła Rabieja. Autor wulgarnie opisał szczegóły życia łóżkowego byłego wiceprezydenta Warszawy, w tym romans, jaki wybuchł między nimi. Oszczędźmy szczegółów. Nasierowski był mocno zakorzeniony w warszawskim środowisku homoseksualnym od kilkudziesięciu lat, napisał o tym nawet książkę. Miał wielu znanych kochanków, nie można bagatelizować jego wiedzy. Według jego relacji Kaczyńskiego i Rabieja łączyły przygody łóżkowe. W tekście jest wzmianka, że homoseksualne praktyki dotyczą wielu posłów “pobożnej partii”. Samo przez się, nasuwa się pytanie, po co Nasierowski miałby zmyślać, skoro wcześniej było go stać na heroiczny gest wyjawienia szczegółów zbrodni, ratując niesłusznie oskarżonych? Musiał doskonale wiedzieć, że idąc na milicję, czeka go więzienie i infamia na płaszczyźnie towarzyskiej. Mimo wszystko poświęcił się w imię prawdy, definitywnie nie jest to powszechne zachowanie w świecie przestępczym. Niezaprzeczalnym faktem jest, że Rabiej i Kaczyński znali się w tamtym czasie, co zostało udokumentowane na zdjęciach.

Kryptonim “Buś”

Wróćmy jeszcze do tematu poruszonego przez Jana Pińskiego. To właśnie Piński przekazał kilka lat temu Zbigniewowi Stonodze list byłego oficera WSI, rozpracowującego Kaczyńskiego w latach 90-tych. Decydującą rolę mogły tu odegrać zasięgi, profil kontrowersyjnego biznesmena obserwuje ponad pół miliona osób. Z listu wynika, że środowisko byłego Porozumienia Centrum było inwigilowane przez służby pod kątem obyczajowym. Akcja trwała od 1991 do 1996 roku i rzekomo miało z niej wynikać, iż Kaczyński utrzymuje stosunki intymne z Piotrem P. Relacje z ich spotkań miały być udokumentowane, według autora listu istniały nawet nagrania video. Kryptonim całej akcji miał się wziąć od imienia kota prezesa PiS. Całość ponoć obejmowała dziesiątki godzin nagrań, zdjęć, stawiających w niezręcznej sytuacji “prezesa”, jak również kilku innych prominentnych posłów, tworzących obecny obóz Zjednoczonej Prawicy. Z relacji Pińskiego wynika, że materiały zniknęły w momencie, gdy Kaczyńscy zdobyli pierwszy raz władzę. Miały się znajdować w zabezpieczonym sejfie i któregoś dnia po prostu z niego wyparowały. Dziennikarz sugeruje, że może mieć z tym związek Antoni Macierewicz, co miałoby tłumaczyć jego obecną pozycję i wpływy.

Jedno jest pewne – jeśli teczka Kaczyńskiego rzeczywiście kiedykolwiek istniała, osoba będąca w jej posiadaniu ma jedną z najcenniejszych rzeczy, jakie można sobie wymarzyć. Trudno byłoby nawet oszacować jej wartość, z perspektywy bezpieczeństwa państwa groziłoby olbrzymim kryzysem, gdyby dostała się w niepowołane ręce. Piński zadaje pytanie: “Czy Kaczyński jest szantażowany materiałami zebranymi przez Wojskowe Służby Informacyjne? Materiałami dotyczącymi życia seksualnego, czyli materiałami potencjalnie kompromitującymi polityka, deklarującego się jako katolik, jako chrześcijanin, jako człowiek prawicy”. Faktem jest, że podobne sugestie głosiło wiele osób ze świecznika życia publicznego. Janusz Palikot, John Godson, Robert Biedroń, Michał Piróg. Najbardziej zaangażował się w to Palikot, organizując cykl wystąpień poświęconych seksualności prezesa. Głośno było też o wywiadzie Zbigniewa Stonogi z muzykiem disco polo Patrykiem Jackowskim. Według jego relacji “Misiewicz załatwia młodych chłopców dla Kaczyńskiego”. Jednak trzeba pamiętać, że jest to źródło o mocno nadszarpniętej wiarygodności. Patrząc na wszystko chłodnym okiem można odnieść wrażenie, że albo wiele osób się mocno uwzięło na prezesa PiS i próbuje osłabić jego wizerunek, albo ewidentnie “coś jest na rzeczy”. Plotki podsyca fakt, że Kaczyński nie był nigdy oficjalnie związany z żadną kobietą. Marek Suski tłumaczył to następująco: “Nie ożenił się właśnie dlatego, że służył Polsce. Nie chciał unieszczęśliwiać jakiejś kobiety, którą by pozostawiał, służąc Polsce”. Nigdy też nie odniósł się oficjalnie do swojej orientacji, ani nie zaprzeczył sugestiom o homoseksualizmie. Mimo, że są one wyjątkowo obraźliwe, biorąc pod uwagę oficjalną doktrynę polityczną jego partii i stosunek do LGBT.


Podoba Ci się ten artykuł? Udostępnij!

1 comment, 27

Jaka jest Twoja reakcja ?

PŁACZĘ PŁACZĘ
6
PŁACZĘ
ALE WPADKA ALE WPADKA
96
ALE WPADKA
ZABAWNE ZABAWNE
8
ZABAWNE
WOW WOW
19
WOW
NIE LUBIĘ NIE LUBIĘ
5
NIE LUBIĘ
HAHA HAHA
27
HAHA
LUBIĘ TO LUBIĘ TO
23
LUBIĘ TO
NIE WIERZĘ NIE WIERZĘ
6
NIE WIERZĘ
Subskrybuj
Powiadom o
guest
1 Komentarz
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
gdna
gdna
3 miesięcy temu

I w tym miejscu mozna by zastosowac zydowska “zagadke”- “kto to jest- z przodu ma, i z tylu tka” Wiekszosc odpowie- “matka”, a w rzeczy samej- to przeciez kurdupel-pedrilla