Ksiądz Adam Boniecki: Kościół jest PiS-owski – takie wrażenie odnoszą ludzie. “Jak wierzyć w taki Kościół?”


394 Udostępnienia
Subksrybuj nas na Google News
W

rozmowie z Brygidą Grysiak ( Newsweek), ks. Boniecki wyraził zaniepokojenie kierunkiem, w jakim zmierza polski Kościół. Zdaniem duchownego wierni ze względu na widoczne powiązania biskupów i księży z władzą świecką, czyli PiS, zauważają, że religia katolicka w Polsce stała się jawnym instrumentem politycznym.

 Boniecki twierdzi, że Kościół  w Polsce „przestał czynić pokój i stał się źródłem podziału”

 przyznaje, że 

 „w świadomości katolików, chrześcijan, Kościół jest PiS-owski”, zamiast funkcjonować „ponad partiami”.

Boniecki odniósł się w tym kontekście przede wszystkim do dzielenia Polaków na lepszych i gorszych obywateli czy katolików, zauważając, że źródłem szerzenia takich poglądów w Kościele jest „niepewność swoich przekonań”.

 Jednocześnie zaznaczył, że w kilku środowiskach katolickich dochodzi do jawnego segregowania wiernych ze względu na ich stanowiska polityczne.

 – Niektóre grupy mają dziwne zamiłowania do wykluczania.

Radio Maryja wyklucza – zauważył ksiądz Boniecki.

Podkreślił też, że coraz więcej Polaków przestaje zauważać niebezpieczeństwo, jakie niesie za sobą narracja rozgłośni Tadeusza Rydzyka, a także opinie wygłaszane przez polityków partii rządzącej.

– Jesteśmy na tyle głupi, że wchłaniamy takie rozmaite typy propagandy i prania mózgu. Jak się ciągle słyszy, że ci są gorsi, ci są prawdziwi katolicy, ci nieprawdziwi, prawdziwi Polacy. Potem się nazwiska ludzi opatruje etykietami i tak na okrągło. Ludzie są bezkrytyczni, nawet nie wiedzieć kiedy to wchłaniają. Natomiast wierzący ludzie mają takie poczucie, że oni nie wiedzą czy oni są jeszcze w tym Kościele, czy nie są ze względu na swoje poglądy polityczne czy jakieś inne –

 przestrzega

 Nie na tym polega katolicyzm narodu, czy jego chrześcijaństwo, że w Sejmie krzyż wisi czy też nie wisi

Nie na tym polega katolicyzm narodu, czy jego chrześcijaństwo, że w Sejmie krzyż wisi czy też nie wisi – stwierdził w rozmowie z TVN24 i podkreślił, że w dobie postępującej laicyzacji społeczeństwa, nawet „obwieszenie kraju krzyżami” nie powstrzyma tego procesu.

Dodał też, że Kościół nie powinien osądzać i wykluczać, ale funkcjonować jako „struktura otwartych ramion”. Nie oznacza to jednak, że w kluczowych dla narodu kwestiach biskupi i księża muszą powstrzymywać się od zabierania głosu. Sam Boniecki, choć był objęty zakazem wypowiadania się w mediach publicznych, nie odżegnuje się od komentowania obecnej sytuacji, publikuje swoje teksty w „Tygodniku Powszechnym”. Pismo niejednokrotnie oskarżano o brak apolityczności, ale – jak zaznacza duchowny – celem jest ocena rzeczywistości, a nie opowiadanie się po konkretnej stronie politycznej sceny.

Tego samego Boniecki oczekuje od władz Kościoła

. – Biskupi nie są redakcją pisma, nie muszą w każdej sprawie zabierać głosu, ale są sprawy, w których mogliby po prostu się odezwać – apeluje ksiądz i podkreśla, że zdecydowanej reakcji episkopatu zabrakło w kluczowych kwestiach związanych ze zmianami funkcjonowania kraju, 

a Kościół „powinien być takim głosem, który mówi narodowi, gdzie wchodzi na niebezpieczną drogę”. 

Przykład?

 Zawłaszczenie przez PiS Trybunału Konstytucyjnego.

 Zdaniem Bonieckiego biskupi przegapili moment, w którym należało uświadomić Polakom, na czym polega podział władzy w państwie.

 – Już wtedy, naprawdę, się o to prosiło. [Należało powiedzieć – przyp. red.] Jaką ma wagę konstytucja, która nie jest objawionym Pismem Świętym, na kolanach czytanym, ale coś ona znaczy. Taki po prostu wykład z katolickiej nauki społecznej, nie gromiąc nikogo, nie wyklinając. Powiedzieć jak jest, jak Kościół to widzi –

Ks. Boniecki za zagrożenie uznaje przede wszystkim postępującą  „aprobatę społeczną rozmontowywania budowanego od lat systemu”.

 – Przeraża mnie łatwość, z jaką są przyjmowane bardzo niebezpieczne zmiany, które nie mają żadnego wpływu na stosunek do tych, którzy je wprowadzają. – zauważa Boniecki.

Kara za poglądy „szerzące zamęt w umysłach wiernych”

Ksiądz Adam Boniecki to jeden z najbardziej wyrazistych głosów polskiego Kościoła. Jego opinie, nierzadko kontrowersyjne, otwierały przez lata drogę do dialogu duchownych i społeczeństwa, co nie zawsze podobało się władzom kościelnym.

 Dlatego też w listopadzie 2011 otrzymał nakaz ograniczenia wystąpień publicznych do publikacji w „Tygodniku Powszechnym”, z którym związany jest od 1964 roku. Decyzja zapadła krótko po tym, jak biskup włocławski, Wiesław Mering, zarzucił krakowskiemu duchownemu popieranie Adama „Nergala” Darskiego i głoszenie poglądów „szerzących zamęt w umysłach wiernych”. Chodziło przede wszystkim o komentarz dotyczący obecności krzyża w sali sejmowej.

Czy w polskim Sejmie powinien wisieć krzyż, czy nie? Uważam, że obie odpowiedzi są poprawne – powiedział wtedy Boniecki, odnosząc się do postulatów Ruchu Palikota, domagającego się usunięcia symboli religijnych z siedziby parlamentu.

 Dziś ks. Boniecki podtrzymuje swoje stanowisko.

 – Nie na tym polega katolicyzm narodu, czy jego chrześcijaństwo, że w Sejmie krzyż wisi czy też nie wisi – stwierdził w rozmowie z TVN24 i podkreślił, że dobie postępującej laicyzacji społeczeństwa, nawet „obwieszenie kraju krzyżami” nie powstrzyma tego procesu.

29 lipca 2017 roku decyzją prowincjała zakonu marianów, ks. Tomasza Nowaczka, nałożony na niego zakaz wypowiedzi w mediach został cofnięty. 17 listopada 2017 prowincjał zakonu marianów znowu zakazał duchownemu publicznych wypowiedzi, ograniczając je tylko do Tygodnika Powszechnego. W komunikacie wydanym przez kurię księży marianów napisano, że jego niektóre wypowiedzi są całkowicie sprzeczne z nauczaniem moralnym Kościoła.

Boniecki nie ukrywa , że jest świadomy kontrowersji, jakie mogą wzbudzać jego wypowiedzi. I zauważył, że podobne reakcje wywołuje papież Franciszek, który w sposób odmienny od swoich poprzedników w Watykanie mierzy się z problemami podejmowanymi w debacie publicznej na temat chrześcijańskiej moralności.

Nie te czasy…

w felietonach w ,,Tygodniku Powszechnym” ks. Boniecki pisze:

,,Oczywiście ludzie biją brawo, gdy z ambony słyszą potwierdzenie swoich fobii i uprzedzeń, ale kiedy usłyszą, co papież, najwyższy autorytet Kościoła, mówi np. o stosunku do uchodźców, entuzjazm jest wyraźnie mniejszy. Na niektórych działa jeszcze autorytet konkretnych kościelnych postaci, kiedyś prymasa Wyszyńskiego, Jana Pawła II, a dziś, z zachowaniem wszelkich proporcji, księdza Rydzyka. Nie jest to jednak żaden „rząd dusz”. Nie te czasy.

 To, że biskupi bronią „nienegocjowalnych” – jak nazwał je Benedykt XVI – zasad moralnych, nie dziwi ani nie oburza. Jednocześnie należy pamiętać, że w ciągu historii

 „chrześcijaństwo, sprzeciwiając się własnej naturze, stało się niestety tradycją i religią państwową” 

(Benedykt XVI). 

A „norma o charakterze religijnym nie może stać się prawem państwowym”

 (Jan Paweł II). 

Dlatego w walce o respektowanie wartości, w których Kościół widzi wartości ludzkie, nie wyłącznie religijne, musi sięgać nie po argumentację religijną, ale rozumową. Czy trzeba przypominać, ile razy walka polityczna prowadziła do instrumentalizowania religii i Kościoła?

 Komfort, który Kościół-instytucja dzięki temu uzyskiwał, zawsze okazywał się „sprzeniewierzeniem się własnej naturze”.

Ktoś patrzący na walkę o to, żeby za wszelką cenę światu przyswoić wartości i zasady chrześcijańskie, miałby wrażenie, że nie za bardzo wierzymy w dobro Dobrej Nowiny, w piękno chrześcijańskich ideałów, w siłę przykładu i świadectwa katolickich rodzin, w formacyjną moc katechezy Kościoła, w samego wreszcie Pana Boga, i drżymy z lęku, że LGBT wszystko nam zniszczy, a sekularyzacja i seksualizacja młodego pokolenia doprowadzą do unicestwienia naszej tysiącletniej katolickiej wiary.

Tak więc powodowani niepokojem o los Kościoła i o przyszłość ich dzieci uczniowie i obrońcy Chrystusa stają do walki uzbrojeni w słowa, które ranią jak kamienie – albo po prostu w kamienie.

 To prawda, Jezus  mówił o kamienowaniu grzeszników, a nawet wskazał kolejność ciosów: „Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci w nią kamieniem” …. Wtedy nikt nie rzucił.

Kocham wolność

19 października Piotr Szczęsny podpalił się w ramach protestu przed Pałacem Kultury i Nauki w Warszawie. Według mediów wcześniej rozdawał przechodniom ulotki, na których spisał 15 powodów swojego czynu. Ulotki zawierały też wezwanie “do wszystkich Polek i Polaków, tych, którzy decydują o tym, kto rządzi w Polsce, aby przeciwstawili się temu, co robi obecna władza i przeciwko czemu on protestuje”

Homilia ks. Adama Bonieckiego z pogrzebu Piotra Szczęsnego

14 listopada na Cmentarzu Salwatorskim w Krakowie odbył się pogrzeb Piotra Szczęsnego.Pamiętna homilia  w której  ks. Boniecki żegna Piotra…

Testament Piotra jest krzykiem niepokoju, bezradności, protestu…

Żegnamy śp. Piotra. Człowieka, który jest jak krzyk, który rozdziera ciszę. Jak ogień, który z ciemności wydobywa kształt rzeczy w ciemnościach jakby nieobecnych, bo niedostrzegalnych. Krzyk – budzi strach. Ogień – budzi strach. Śmierć budzi strach.. – mówił w homilii ks. Boniecki

Piotr był z tych, którzy widzą ostrzej, widzą to, czego większość ludzi nie dostrzega, czuje drgania sejsmiczne, których wielu nie czuje, widzi rysy na murze, stłuczony dzban i złamany kołowrót, widzi symptomy katastrofy. Wierzy, że może ostrzec. Wie, że to uczynić musi” – podkreślał ks. Boniecki.

Mówią mi­: z samobójcy robisz świętego. Nie jestem urzędem ogłaszającym świętych. Myślami stoję tam, na placu pod Pałacem Kultury i pytam: kim ja jestem, żeby osądzać czyn mego bliźniego?” – dodawał redaktor-senior “Tygodnika Powszechnego”.

“Zdumiewają mnie ci którzy śp. Piotrowi rzucają w twarz: niepotrzebna jest ta twoja męka, czyn nieadekwatny do sprawy. Twojego krzyku nie posłucha nikt. Tak mówią zadowoleni z siebie «sprawiedliwi». Człowiekowi, który swoją egzystencję, swoje «być», zamienił w krzyk, zamienił w ogień. W ból. Uważajcie, sędziowie swoich braci, wy, ani zimni, ani gorący – żebyście nie zostali wypluci z ust Boga” – dodawał ks. Boniecki.

“Na jeden szczegół chcę zwrócić uwagę: testament Piotra jest krzykiem niepokoju, krzykiem bezradności, krzykiem protestu. Ale jest krzykiem miłości, nie nienawiści” – mówił na zakończenie homilii.

Na cmentarzu przemawiał także bp Tadeusz Pieronek: “Nie pochwalam samobójstwa, ale

ten człowiek upomniał się o sprawy ważne dla nas wszystkich“.


Podoba Ci się ten artykuł? Udostępnij!

394 Udostępnienia

Jaka jest Twoja reakcja ?

PŁACZĘ PŁACZĘ
0
PŁACZĘ
ALE WPADKA ALE WPADKA
0
ALE WPADKA
ZABAWNE ZABAWNE
0
ZABAWNE
WOW WOW
0
WOW
NIE LUBIĘ NIE LUBIĘ
0
NIE LUBIĘ
HAHA HAHA
0
HAHA
LUBIĘ TO LUBIĘ TO
1
LUBIĘ TO
NIE WIERZĘ NIE WIERZĘ
0
NIE WIERZĘ
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments