Równi i równiejsi, o nadużyciach kleru w trakcie pandemii SARS-2-CoV-19


6
Subksrybuj nas na Google News

“Oto wielka tajemnica wiary, złoto i dolary” – głosi cytat z filmu “Kler” w reż. Wojciecha Smarzowskiego.

Korzystny konkordat

Coś musi w tym być ponieważ od kilku lat konkordat między obecną partią rządzącą a przedstawicielami Kościoła w Polsce ma się coraz lepiej. Wiemy już o przelewach na miliony złotych dla fundacji Ojca Rydzyka, czy chociażby o Maybachach za kolejne miliony, od bezdomnych, takie kwiatki jedynie podsycają medialną dyskusję w mediach na temat nadużyć w relacjach kraju z kościołem. Nie dziwi więc fakt że coraz częściej mówi się o przygotowaniu przez opozycję projektu ustawy który oddziałałby wpływy kościoła od państwa i uczynił je bardziej sekularnym.

Na razie jednak nie spodziewajmy się iż będzie to możliwe. Nie z obecnym obozem rządzącym. Konkordat przynosi zbyt wiele korzyści obydwu stronom, czemu więc rezygnować? Globalna pandemia SARS-2-CoV-19 idealnie pokazała nam że w Polsce, niczym z “Folwarku Zwierzęcego” Orwella, mamy do czynienia z absurdami wysokich lotów.

Boska komedia

W środku pandemii, podczas kiedy średnia liczba zakażeń wynosiła 10-20 osób dziennie i w kraju obowiązywał stan podwyższonej gotowości, zakaz opuszczenia domu po za kilkoma wyjątkami, za pojawienie się w miejscach publicznych bez dobrego wytłumaczenia i maseczki groziły kary od sanepidu dochodzące nawet do 30 000 PLN, gospodarka została całkowicie zamknięta powodując recesję która, według najnowszych danych, zostanie z nami do późnego 2022 (dopiero pod koniec 2022 roku PKB Polski ma wrócić do stanu sprzed epidemii).

Mniej więcej tuż po świętach Wielkiej Nocy, Prawo i Sprawiedliwość zaczęło luzować obostrzenia… Dla Kościoła. Który i tak mimo tego całego zamieszania i tych wszystkich zakazów miał się dobrze, pomimo swojej mocno ograniczonej formy, msze dalej się odbywały co niedziela, kościół dalej mógł aktywnie przyjmować daniny, chociażby przez przelewy internetowe, rząd jednak postanowił jeszcze bardziej pójść na rękę kościołowi i tuż po świętach zniósł obostrzenia dotyczące ilości osób przebywających z 5 osób (bez kapłanów) do 50 osób, aby następnie na sam koniec maja całkowicie usunąć limit wiernych. Cóż widocznie świątynie są miejscami gdzie Covid nie dostanie się ze względu na “boską opiekę” (w wielu miastach w Polsce można znaleźć billboardy odnoszące się do wyżej wspomnianego hasła, większość przedstawicieli KK podziela ten pogląd) – sprawy niedawnych ognisk zakażeń na mszach sprzed 2 miesięcy, gdzie zarażało się po 50 osób, ognisk zarażeń na pielgrzymkach lepiej przemilczmy.

Sytuacja i zamieszanie wokół pandemii, pomogło również polskiemu klerowi w zamieceniu pod dywan wielu spraw z dawnych lat, w szczególności tych związanych z aferami pedofilskimi i przenoszeniu przez biskupów do innych parafii księży którzy regularnie odbywali stosunki z małoletnimi – przykładem niech tu będzie biskup Dziuba który pod koniec sierpnia bieżącego roku przyznał się do aktywnego tuszowania spraw związanych z pedofilia w Polskim kościele, wiele z dowodów w tych sprawach zostało zniszczonych albo wywiezionych w niewiadome miejsca dzięki zamieszaniu związanym z Covid-19.

“Biedota” Kościoła

Rząd zrozumiał również apele rozpaczy przedstawicieli kościoła, wynikające z “niedostatku i biedy” spowodowaną obecną sytuacją pandemiczną i postanowił w środku nocy przegłosować poprawkę do “Tarczy 4.0” gwarantującą kościołowi udział w zapomogach dla poszkodowanych przedsiębiorców. Granty dla kościoła z tytułu poszkodowania w wyniku pandemii są przyznawane ze środków Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych. Co oznacza tyle że ksiądz jest traktowany tak samo przedsiębiorca który musiał zamknąć firmę i boryka się tera z gigantycznymi problemami finansowymi (w samym tylko kwietniu wpłynęło 32 000 wniosków o zawieszenie lub zamknięcie działalności firmy, a do sierpnia upadłość ogłosiło ponad 2000 przedsiębiorstw). Tylko że różnica między księdzem a przedsiębiorca jest taka że kościół jest zwolniony z płacenia podatków, przedsiębiorca z firmą – nie.

Majątek instytucji kościelnych w Polsce szacowany jest 200 miliardów złotych – zwolnionych z podatku oczywiście, z czego co roku z budżetu państwa na instytucje kościelne wpływa dodatkowe 10 miliardów złotych z kieszeni podatnika, dodajmy do tego wartość wszystkich gruntów jakie posiada KK która szacowana jest na kolejne 6.5 miliarda złotych. Jednak w Polskim społeczeństwie dalej tkwi i jest powtarzana narracja o tym iż kościół utrzymuje się jedynie z datków rzucanych co tydzień na tacę.

Cała sytuacja związana z nadużyciami kościoła powinna zwrócić uwagę społeczeństwa na to że wpływy kościoła na partię rządzącą – a co za tym idzie na państwo, są ogromne. Chyba nie ma lepszego momentu na wznowienie debaty publicznej o ustawie oddzielającej kościół od państwa oraz na spore przemiany w samej instytucji.


Podoba Ci się ten artykuł? Udostępnij!

6

Jaka jest Twoja reakcja ?

PŁACZĘ PŁACZĘ
0
PŁACZĘ
ALE WPADKA ALE WPADKA
0
ALE WPADKA
ZABAWNE ZABAWNE
0
ZABAWNE
WOW WOW
0
WOW
NIE LUBIĘ NIE LUBIĘ
4
NIE LUBIĘ
HAHA HAHA
0
HAHA
LUBIĘ TO LUBIĘ TO
0
LUBIĘ TO
NIE WIERZĘ NIE WIERZĘ
1
NIE WIERZĘ