Rząd Francji stanie przed Trybunałem Stanu za narażenie obywateli na utratę zdrowia przez organizację wyborów w czasie epidemii.


5.9k

Pomimo zabezpieczeń jednorazowych rękawiczek i długopisów, eksperci uważają że nagły przyrost zakażeń we Francji był wywołany zakażeniami przy urnach wyborczych

Byli świadomi zagrożenia, ale nic nie zrobili – oskarża premiera Eduorda Philippe’a i byłą minister zdrowia Agnes Buzyn grupa 600 lekarzy. Chcą, by za przeprowadzenie wyborów podczas epidemii koronawirusa politycy stanęli przed Trybunałem Stanu.

Zdawali sobie sprawę z zagrożenia, zrobili to świadomie i muszą ponieść konsekwencje

Zdaniem grupy liczącej 600 lekarzy wywiad dowodzi, że minister Buzyn i premier Philippe zdawali sobie sprawę z zagrożenia i niewiele zrobili, by uchronić przed nim Francuzów. Dlatego należy ich pociągnąć do odpowiedzialności z artykułu 223 francuskiego kodeksu karnego. Jeden z paragrafów mówi, że przestępstwem jest „dobrowolne powstrzymanie się od podjęcia lub polecenia wykonania działań, które miały na celu zwalczanie katastrofy mogącej stanowić zagrożenie dla bezpieczeństwa”.

Tłumaczenia Premiera nie pomagają

– Nie mogłem podjąć decyzji o odwołaniu wyborów sam, w czasie gdy ludziom wolno było spacerować po miastach. To byłoby przerwanie demokratycznego procesu – broni się premier Philippe .

Krytyczne słowa byłej minister mocno podkopały morale w partii. Francuscy dziennikarze anonimowo cytują działaczy, którzy piszą, że są wkurzeni na rząd i na byłą minister.

Wybory i tak nie zostały rozstrzygnięte. II tura odwołana

Tuż po pierwszej turze wyborów samorządowych (15 marca; druga tura została odwołana) Buzyn, która w lutym ustąpiła ze stanowiska, by ubiegać się o merostwo Paryża, udzieliła wywiadu dziennikowi “Le Monde”. “Ostrzegałam premiera już 30 stycznia, że wybory nie mogą się odbyć. Od samego początku myślałam o jednej rzeczy: o koronawirusie. Trzeba było to zatrzymać, to była maskarada. Ostatni tydzień był koszmarem. Bałam się [infekcji] na każdym spotkaniu – mówiła Buzyn.

W Polsce rządzący chcą żeby wybory za niecałe dwa miesiące zostały przeprowadzone.

We wczorajszym wywiadzie Jarosław Gowin wręcz zdenerwował się na pytanie dziennikarza o możliwość przeprowadzenia wyborów prezydenckich w terminie 10 maja.

Gowin w TVN24 – “proszę mi nie zawracać mi głowy jakimiś wyborami”. Partia rządząca chce podjąć decyzję w ostatniej chwili.

Źródło Wyborcza.pl


Podoba Ci się ten artykuł? Udostępnij!

5.9k

Jaka jest Twoja reakcja ?

PŁACZĘ PŁACZĘ
1
PŁACZĘ
ALE WPADKA ALE WPADKA
0
ALE WPADKA
ZABAWNE ZABAWNE
0
ZABAWNE
WOW WOW
1
WOW
NIE LUBIĘ NIE LUBIĘ
0
NIE LUBIĘ
HAHA HAHA
0
HAHA
LUBIĘ TO LUBIĘ TO
0
LUBIĘ TO
NIE WIERZĘ NIE WIERZĘ
0
NIE WIERZĘ

Dodaj komentarz

avatar
  Subskrybuj  
Powiadom o